Znajomi fałszywi

Jak na świecie jest dobro i zło to są także znajomi szczerzy i nieszczerzy. Ci pierwsi zasługują na to, by być ich przyjacielem. Ci drudzy nawet nie wiedzą co to znaczy być przyjacielem. Na co dzień stykasz się z różnymi ludźmi. Rozmawiasz z nimi, żartujesz, spędzasz czas. Rozstając się z nimi stwierdzasz, że są nawet okej. A co oni myślą? Mimo, że się z tobą spotykają, to tak naprawdę mogą wcale za tobą nie przepadać. Ledwo odejdziesz na krok, a już plotkują o tobie z inną osobą „Bo on/ona to jest taka i taka/ taki i taki”. Zaufać osobie, którą mało znasz jest bardzo ryzykowne, bo na drugi dzień, każdy możne znać twój sekret. Kontakt z taką osobą musi być powierzchowny. Bo jeśli ona nie liczy się z twoimi uczuciami, to co to za przyjaciel. Taka osoba nie umie nim być. Traktuje cię nie na serio, więc ty ją też. Na ludzi trzeba uważać Nie można zapomnieć jeszcze o jednej zagrywce tych fałszywych znajomych. Jak jest z tobą to wszystko „cacy cacy”, mówi, że jesteś jej najlepszą przyjaciółką, że co ona by bez ciebie zrobiła i że bardzo jej pomagasz, a za kilka dni dowiadujesz się, że obgadywała cię razem z innymi „pseudokoleżankami” i nagle coś cię kuje w serce. ” Po co dawać coś z siebie ludziom, skoro oni nie potrafią tego docenić”. Denerwuje cię to, że osoba, która jeszcze niedawno mogłaby być materiałem na super kumpla/ kumpelę tak się zachowała. Trochę boli, ale nie można się za bardzo przejmować bo i po co. Nie warto Nie można pominąć jeszcze takich ludzi, którzy są mili, bo coś chcą. Kumplują się z tobą, bo kogoś znasz, albo coś masz. Nie za to kim jesteś. Przykre, ale prawdziwe Ludzie potrafią być podli. W doborze przyjaciół trzeba naprawdę bardzo uważać, żeby nie przejechać się na osobie, która nawet nie wie jaka/i jesteś. Nie pozwól się ranić osobą, które nawet nie zasługują na minutę rozmowy z tobą.

Znajomi prawdziwi

Dzisiejszym światem rządzi obłuda i kłamstwo. Trzeba pociemniać, żeby osiągnąć swój cel. „Po trupach do celu”. Dobrze jednak, że nie wszyscy tacy są. Masz grupę ludzi, których się trzymasz. Spędzasz z nimi wolny czas, śmiejecie się, dobrze razem bawicie. Pamiętają o tobie, jak gdzieś idą i nie zostawią cię samego w domu na weekend. Nie wystawią cię do wiatru. Lubią cię za to, kim jesteś. Ale ktoś powie „zaraz”, przecież życie człowieka nie składa się tylko z zabawy. Co wtedy? Zostajesz sam? NIE. Prawdziwa „paczka” cię nie opuści. Wysłucha twojego problemu i pomorze ci go rozwiązać. Wesprze i podniesie na duchu. Będzie z tobą, kiedy będziesz tego potrzebował. Wyciągnie z dołku i pomorze się pozbierać po upadku. Ktoś cię obraża, obgaduje za plecami. Co robi prawdziwy przyjaciel? Wstawia się za tobą i nie będzie się wahać ani chwili, żeby cię obronić przed atakiem innych. Nie pozwoli, aby jego kumpla/kumpelę obrażano. Wie, że ty zrobiłbyś tak samo na jego miejscu Najważniejsze są szczere intencje. Jesteś tu nie możesz być tam. Jesteś z nami nie możesz być z nimi. Ufamy ci, szanujemy cię i jesteśmy z tobą. Nie zawiedź nas i bądź wierny tylko jednej stronie. Broń swoich racji i nie daj się zwieźć. Pokaż, że nie można cię złamać Jesteśmy drużyną. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.

Autorytety

Dorastasz. Nie pojmujesz jeszcze do końca wszystkiego, dopiero poznajesz, a oni już każą ci być kimś. Oczekują konkretnego zachowania i konkretnej osobowości. Ale ? Przecież jeszcze nie wiem kim jestem, kim chce być. „opiero się uczę życia. Pozwólcie się odkryć.” Obserwując można wiele się nauczyć. Patrząc na świat szeroko otwartymi oczami. Widzimy co się dzieje. Dostrzegamy, co robią ludzie. Właśnie. Co robią? Jedni działają dla innych, drudzy siedzą w domu przed telewizorem i wciskają tylko kolejne guziczki, żeby zmienić kanał. Jednym słowem nic nie robią. Autorytet- człowiek, którego czyny budzą ogólny podziw. Ma odwagę do działania. Nie siedzi z założonymi rękoma i czeka aż ktoś pomoże bliźniemu za niego. Sam to robi. Ale nie chodzi tu tylko o postawę wobec innych. Liczy się też postępowania z samym sobą. Walka z własnym wnętrzem. Pokonywanie trudności. Autorytet to taka osoba, która swoim postępowaniem daje dobry przykład innym. Pokazuje, co można robić, żeby było lepiej. Na podstawie jego zachowania, można nauczyć się jak postępować z samym sobą. Kto może być autorytetem? Mama, Babcia, Dziadek, Tata, Ksiądz, Nauczyciel, Sąsiadka, Znana osobistość. Każdy, kto robić coś dobrego, coś co wzbudza podziw. Zachęca do naśladowania. Niekoniecznie wprost. Oczywistym jest, że człowiek ten robi dobrze. Posiada nieograniczoną moc, siłę, energię i zapał do działania. Swoją postawą obywatelską budzi w niektórych tą iskierkę, potem rozpala coraz większy ogień, aż ta osoba sama zacznie coś robić. Będzie naśladować działania wzorca. Aż w końcu, kiedyś sam staje się wzorcem dla kogoś, godnym podziwu, uznania. Ważne jest, żeby dawać dobry przykład innym. Swoimi działaniami zachęcać. Dodawać odwagi do działania. Pokazywać jak niewiele trzeba, aby komuś pomóc. „A skoro on/ona tak może to ja też!” Szególnie takich wzorców potrzebuje młodzież. Nie ma wyrobionego systemu wartości, cały czas poszukuje siebie. Potrzebny jest ktoś, kto nakieruje, pokaże którą drogę wybrać i ułatwi ten trudny wiek. Bo gdy się wie, kim się jest, gdy zna się własną tożsamość to wiele łatwiej wszystko zrozumieć i wyciągać odpowiednie wnioski.

Rodzice

A przynajmniej powinni być. To oni odpowiadają za wychowanie swojej pociechy, za wykształcenie osobowości i cechy charakteru. W życiu każdego dziecka najważniejszy jest rodzic. To on pokazuje co dobre, co źle. Uczy co jest czym, pokazuje morze i góry, daje dobry przykład, prowadzi za rączkę do kościoła, wychowuje małego człowieczka, aby w przyszłości sam mógł mądrze stąpać po tym trudnym świecie wybierając odpowiednie ścieżki. Niestety nie każdy rodzic wie, jak ważną rolę odgrywa w życiu dziecka. Zaniedbując swoje obowiązki wyrządza swojej córce/synowi ogromną szkodę. Dziecko pozostawione samemu sobie nie wie gdzie jest jego miejsce, gubi się, czuje się niekochane. Szuka siebie, próbuje zwrócić uwagę rodziców drastycznymi metodami. Na początku tylko ucieka ze szkoły, potem zaczynają się nałogi: papierosy, alkohol, narkotyki. TO WOŁANIE O POMOC. NIE MOŻNA LEKCEWAŻYĆ TAKICH ZACHOWAŃ. Najczęściej rodzice w takich sytuacjach urządzają swoim dzieciom awantury. Ale czasami to już nie pomaga, jeżeli przepaść pomiędzy rodzicami a dzieckiem jest zbyt duża. „Pokrzyczą-przestaną. I znowu będę robić to samo. I tak mają mnie gdzieś”. Miłość. To ona jest najbardziej potrzebna. Dziecko kochane, które ma bardzo dobre relacje z rodzicami, nie schodzi na złą drogę. Ma wpojone pewne wartości i trzyma się wyznaczonej sobie drogi. Nie chce rozczarować rodziców i szanuje ich. Więc drodzy rodzice, NIE ZAPOMINAJCIE O WASZYCH POCIECHACH. ONE POTRZEBUJĄ WAS ZAWSZE W KAŻDYM WIEKU. TYLKO MIŁOŚCIĄ MOŻECIE USTRZEC JE PRZED ZBŁĄDZENIEM.

Osobowość

Nowonarodzony człowiek właściwie nie ma nic. Osobowość, umysł, myśli małego człowieka to czysta biała kartka, która z biegiem czasu kreśli się linia własnego ja, kształtowana przez baczne obserwowanie świata i stykania się z ludźmi, których kartka osobowości jest już zapisana. Taki noworodek chociaż nie mówi, poznaje. Jego oczka wirują, biegają po przestrzeni, w której się znajduje i przygląda się „nieznanemu”, które z biegiem czasu staje się „znanym”. Skąd taka malutka kruszynka ma wiedzieć, że ta kobieta, która właśnie wyciąga do niego ręce to jego ciocia? Może jest obca i chce mu zrobić krzywdę? Dopiero, gdy zaobserwuje, że jego mama rozmawia z tą panią i obie się uśmiechają, to przekonuje się do nowej osoby. Patrzy na to co robią inni. Uczy się co jest czym. Powoli jego świat się definiuje. Dzięki obecności rodziców jego świat nabiera wartości. Dobro staje się dobrem a zło złem. Wszystkie etapy przechodzi stopniowo. Każdy kolejny dzień jest pełen niespodzianek, odkryć, nowych rzeczy. I gdzie to wszystko pomieścić w tej małej główce? Ten zagadkowy świat pokazuje swoje oblicza z każdą kolejną minutą. Całe życie to jak sztuka w teatrze. Kurtyna podnosi się w górę i z upływem chwil dowiadujemy się coraz więcej, poznajemy bardziej, zaczynamy rozumieć, wyrabiamy sobie opinie, kształtujemy własny obraz kolejnych scen. Wyciągamy wnioski z tego, co zobaczyliśmy. „robimy notatki z życia innych, aby poprawić własne zachowania”. Nasza kartka osobowości modyfikuje się przez całe życie. Dobrze, że pióro się nie wyczerpuje

Przyjaciel

Trudno jest być samemu na świecie. Nie mieć z kim dzielić młodzieńczych miłości, wzlotów i upadków. Wspólne imprezy i wypełnione śmiechem chwile to jest to, czego chce każdy. Bawić się, szaleć, cieszyć życiem i przeżywać wszystko pełną piersią. I mieć przy sobie kogoś, z kim można to przeżyć. Kto nie chce nic oprócz naszej obecności. Nie zakocha się i nie skrzywdzi. Wesprze i pomoże. Porozmawia i popłacze razem z nami. Przyjaciel- skarb. Przyjaźń- związek dwojga ludzi oparty na bezgranicznym zaufaniu, szczerości i zrozumieniu. Czym byłoby życie bez tych wartości? Czym byłoby życie bez przyjaciela? Byłoby ciężko.. Kto tak wysłucha i doradzi? Pomoże w trudnej sytuacji i nigdy nie opuści? No kto? Możnaby powiedzieć, że rodzic mógłby być idealnym przyjacielem, jednak tak nie jest. Mamie i tacie wbrew pozorom nie da się powiedzieć wszystkiego. Jak nie wiedzą wszystkiego są zdrowsi. Trzeba radzić sobie ze światem samodzielnie, bez rodziców. Nikt nam nie powie jak mamy żyć. Może tylko dać wskazówki, co zrobić, by przeżyć. Reszta należy do nas. Rodzic to nie to samo co rówieśnik. Oni mają zupełnie inne spojrzenie na świat. Przeciwieństwa w przyjaźni? Może i fajnie, ale tylko na początku. Odkrywanie siebie, może przejęcie czegoś od przyjaciela, ale kiedy przychodzi spór o racje? Jak się pogodzić, gdy każdy upiera się przy czym innym i ma zupełnie inne spojrzenie na daną sprawę? Trudno jest Dlatego w przyjaźni dusze muszą być choć trochę do siebie podobne, żeby mogły się zrozumieć. Inaczej nie byłaby możliwa pomoc, gdyby przyjaciel, nie potrafił ogarnąć postępowania drugiego, gdyby nie potrafił wczuć się w jego sytuacje. Funkcje przyjaźni? Być ze sobą w złych i dobrych chwilach. Razem śmiać się i płakać. Nierozerwalna więź, niezniszczalne połączenie. Prawdziwej przyjaźni nic i nikt nie jest w stanie popsuć. Jedno jest w stanie zrobić dla drugiego bardzo wiele. Zrezygnować z czegoś w imię przyjaźń. Czy to nie piękne? Niestety dzisiaj coraz ciężej znaleźć prawdziwego przyjaciela. W świcie pełnym kłamstw i obłudy. Trudno komuś zaufać, gdy można się tak bardzo zawieść. Za duże ryzyko powierzać swoje tajemnice, cząstkę siebie osobie, co do której czystych intencji nie ma się pewności.

Codzienna walka z własnym „ja”

Wokół pełno zła. Szatan kusi. A my musimy wybrać. Zgodzić się czy iść dalej własną drogą. Każdego dnia musimy podejmować decyzje. Na śniadanie zjeść kanapkę z serem czy z szynką, iść do dentysty czy nie, posprzątać czy pooglądać telewizor. Ciągle dokonujemy wyborów. I o ile te wybory nie wymagają on nas zbyt wiele zastanowienia, to są jeszcze wybory, których możną żałować przez całe życie. Impreza. Nowi znajomi, albo znajomi znajomych. Mają narkotyki. Namawiają do spróbowania. I co zrobić? Wiesz ile zła może wyrządzić jedna działka, może nawet zrujnować całe życie. Ale z drugiej strony jesteś ciekawy jak to jest być na haju. I co wybrać? Jeśli weźmiesz, możesz tego bardzo żałować, jeśli nie to albo będziesz dumny z siebie, albo będziesz miał wrażenie, że coś ci uciekło i chciałbyś przeżyć w życiu jedną noc „na haju”. Nic ci się nie układa, wszystko cię denerwuje, od jakiegoś czasu oddalasz się od znajomych. Nie masz na nic ochoty, siedzisz w domu i myślisz jaki jesteś beznadziejny. Odechciewa ci się życia. Zastanawiasz się nad jego sensem. Musisz wybierać „walczyć czy się poddać”. Jeśli walczysz to codziennie musisz pokonywać swoje złe humory, starać się wracać do normalnego życia, chcesz się nim cieszyć. Raz jest gorzej raz lepiej. Ale codziennie walczysz. Codziennie walczyć trzeba także ze swoim leniem. Czasami tak bardzo chcesz sobie poleżeć przed telewizorem a tu tyle roboty. „gdyby mi się tak chciało jak mi się nie chce”-myślisz. Ale w końcu jak mus to mus. Wstajesz i zajmujesz się tym, czym trzeba. Takich przykładów walki jest o wiele więcej i żeby opisać każdy trzeba by było spędzić noc przy komputerze albo i więcej. Nasze całe życie jest walką o utrzymanie się na powierzchni, nie zatracenie wartości, nie zboczenie na złą drogę. Szkoda tylko, że nie u każdego jest tak silnie zakorzeniona. Bo gdyby każdy walczył o siebie, może nie byłoby tylu zdesperowanych, bezdomnych, bezrobotnych, alkoholików

Kościół

Rodzice chrzczą cię. Babcia uczy, jak składać rączki do modlitwy. Prowadzą cię do kościoła, jak jesteś mały. Ale potem dorastasz i sam wybierasz. Albo kroczysz dalej drogą Boga, albo rezygnujesz i jesteś jak piórko, które nie wie, gdzie poniesie je wiatr. Kościół to wspólnota ludzi, a kościół to budynek. Należysz do Kościoła? Do uczniów Jezusa? A może nie wierzysz, bo naukowcy mają tak dużo wątpliwości co do realności niektórych zdarzeń z Pisma Świętego? Ale właśnie na tym polega wiara. Żeby wierzyć, mimo tego, że się nie widziało na własne oczy ani Boga, ani Pana Jezusa, ani innej świętej postaci. A może nie wierzysz, bo znajomi by cię wyśmiali jak powiesz, że wierzysz w Boga i chodzisz co niedziela do kościoła modlić się? Tak? A jeśli zabroniliby wyznawać własną religie? Tak jak było w czasach okupacji? To wtedy zwiększyłaby się liczba wyznawców Chrystusa, bo to, co zakazane kusi? Czy to nie bez sensu? Nikt nie może nam zabronić wierzyć w to co chcemy. Nikt nie ma prawa się śmiać i wpływać jakkolwiek na naszą wiarę. To, że sam nie wierzy to jego wybór. Widocznie nie wie, jakie korzyści płyną z wyznawania Chrystusa. Na co dzień potrzebujemy męstwa, żeby wierzyć i się do tego otwarcie przyznawać, pokazywać to. Wiara jest sprawą osobistą. Pogłębianie jej nakłania do refleksji nad swoim życiem. Skłania do myślenia. A prawdziwy chrześcijanin żyje zgodnie z Pismem Świętym i przykazaniami.

Miłość

„Kochać to nie znaczy, zawsze to samo” śpiewa jeden z pop-owych piosenkarzy. Miłość to piękne uczucie. Z tym się zgodzi każdy. Błogość w czasie jej trwania, rozpacz po niej. Wzloty i upadki. CO NAS NIE ZABIJE TO NAS WZMOCNI 🙂 Pierwsze spojrzenie, spotkanie oczu, nieśmiałe cześć i wszystko się zaczyna. „hm.. a dasz mi swój numer telefonu?” iiii. Potem albo jest magia, albo jej nie ma. Jeśli jest zaczynają się spotkania. Głębokie patrzenie w oczy, mięknący głos i pocałunek. A potem wszystko idzie gładko. „Chcesz być moją dziewczyną?” i machina ruszyła. Dniem i nocą myśli kręcą się wokół jednej osoby. Banan z twarzy nie znika a wszystkie problemy wydają się błahe. Nic nie jest w stanie zgasić tego entuzjazmu. Do spotkania odlicza się każdą sekundę. Sidzi się jak na szpilkach na ostatniej lekcji, no bo kiedy będzie ten dzwonek, chce już się widzieć z „moim misiem”. Rozkojarzenie, bujanie w obłokach to syndromy zachochanych. Nie można dogadać się z kumpelą? Cały czas śmieje się jak szalona i nie może się skupić na jednej rzeczy? No zakochana. Miłość działa bardzo silnie. Dla ukochanej osoby jest się w stanie zrobić wszystko. Zerwać z nałogami, zrezygnować z dotychczasowego towarzystwa, zmienić swój tryb życia. Można wszystko. Tylko dużo z tych zmian zależy od siły uczucia, bo jeśli jest ono słabe, wątłe, nic poważnego i przelotne to po co się zmieniać? Zostane kim chce być i nie będzie mi truł/a, że coś mu się nie podoba. Jeśli jednak siła uczucia jest ogromna tok myślenia trochę się zmienia. „Dla ciebie wszystko kochanie.” Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale próba podjęta. Wszystko, aby uszczęśliwić ukochaną osobę. Tęsknota? To część nie odłączalna każdego związku. Chęć przytulenia się do swojego skarbka, chęć przytulenia się, albo po prostu porozmawiania. Ale Kiedyś to szczęście może prysnąć. Pozostawia wypalony ślad w sercu, worek wspomnień i zapach spędzonych razem chwil. Ciężko się na początku pozbierać, ale z czasem serce samo się goi. A ten związek pozostaje w środku nas. Skłania do przemyśleń, naprawy siebie. Jest to silny wstrząs, po którym życie zaczyna się na nowo, z kolejnym bagażem przeżyć i zapałem do zmian :).

Szkoła

Dom-szkoła-dom. To podstawowa trasa każdego uczącego się człowieka. Szkoła to nie tylko miejsce nauki, ale i także wychowania i demoralizowania (tak!). Życie jest teatrem, w którym odgrywamy swoje role. Inni jesteśmy przy znajomych, inni przy rodzicach, inni przy ukochanej osobie. No właśnie. Z biegiem czasu te role zacierają się. Jedna jest tak zbliżona do drugiej, że są prawie takie same. Ale jednak się różnią Szkoła. Kumple. „Fluganie”(przeklinanie) jest na porządku dziennym. Koledzy bluźnią to ja też. „Przecież nie mogłą myśleć, że jestem grzeczną dziewczynką/ grzecznym chłopczykiem.” Brzydkich słów używają wszyscy. Niezależnie od tego jak się uczą. Bo nawet te tzn. kujony też przeklinają. Zaskoczeni? Imprezy, zakręcone akcje, ostro zakrapiane weekendy, no, żeby było co w szkole opowiadać. I takie opowiadania owocują. „Ja też tak chce”. Jeśli rodzice puszczą. I potem są już tylko dwie opcje. Albo stajesz się taki jak oni wszyscy (szargają swoją opinie, nie liczą się z konsekwencjami swoich działań, gdy piją, imprezują cały czas nie zwarzając na nikogo i na nic). Nadal fajnie? No to gratuluję. Jeśli przez imprezę będziesz miała przyklejoną etykietkę „panienka lekkich obyczajów” albo ty „męska-?” to też będzie tak wesoło? Powodzenia. Przykro się robi, jak się patrzy na staczanie się kolejnych osób z towarzystwa. Jeszcze bardziej jest przykro jaki mają do tego stosunek ich rodzice. Wiedzą, że ich dziecko pije, pali ale mimo tego nic nie robią. Nie wierzą w swoje siły? Uważają, że nie robią nic złego? A może akceptują to, bo uważają, że nawet niepełnoletni ma prawo szaleć bo takie czasy? No tak. Świat jest okrutny